Blog > Komentarze do wpisu
Przeczytane: Henning Mankell "Comedia infantil"

- Mozambik? W Afryce. Południowa... Południowo-zachodnia Afryka - odpowiadam po dłuższym zastanowieniu i bez przekonania. I na tym moja wiedza się kończy.

Mój ulubiony autor kryminałów, Henning Mankell, tym razem napisał książkę o Mozambiku. O najmłodszych mieszkańcach tego państwa, którzy padają ofiarą krwawych wojen domowych. Opisał dzieci ulicy, które kradną, żebrzą, a ich jedyną rodziną są kompani z gangu.  

Gdybyśmy faktycznie mieli tyle lat na ile się czujemy, to ciekawe ile lat miałyby tamte dzieci? Jeśli chodzi o doświadczenie życiowe, a dokładniej doświadczanie zła, to z pewnością byłyby staruszkami.

Jak żyć, kiedy jedynym celem jest przeżycie? Jak znaleźć sens swojej egzystencji, kiedy tak naprawdę nie istniejesz? Jeśli znikniesz, nikt nawet o ciebie nie zapyta.
Może dlatego marzeniem każdego ulicznika jest dowód osobisty.

Ktoś musi wziąć na siebie obowiązek opowiadania historii tych dzieci. Musimy się dowiedzieć, musimy przynajmniej mieć świadomość, że żyją gdzieś na drugim końcu świata, a ich los jest tak przerażający, że czasami brak słów by go opisać (co oczywiście nie jest problemem Mankella, który jak zwykle pokazuje klasę).

"Wciąż próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie, skąd się bierze ludzkie zło. Dlaczego barbarzyństwo zawsze ma ludzką twarz? Dlaczego czyni je ona tak nieludzkim?"

Na to pytanie pewnie nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy go sobie zadawać.

Przejmująca i wzruszająca książka. Czyta się jednym tchem.

A tak cholerna scena z moździerzem ciągle siedzi mi w głowie.

piątek, 04 czerwca 2010, ruda-farbowana

Polecane wpisy