Blog > Komentarze do wpisu
Przeczytane: Jacek Hugo-Bader "Dzienniki kołymskie"

Każdą książkę Jacka Hugo-Badera od razu odkładam do ulubionych.

Zacznijmy od tego, że lubię człowieka, który nazywa się Jacek Hugo-Bader. Oczywiście, że go nie znam, po prostu lubię obraz jaki sobie stworzyłam na podstawie jego reportaży i książek. I może dlatego fakt, że w "Opowiadaniach kołymskich" pisze dużo o sobie, w żaden sposób nie zmniejsza wartości książki. Znam takich reportażystów, którzy potrafią być niemal przezroczyści, ale Hugo-Bader do nich nie należy.
Nie zamierzam przy tym wykazywać wyższości jednej opcji nad drugą, obie mają swoje plusy i minusy, a wszystko jak zawsze zależy od umiejętności autora.

I tu dochodzę do sedna sprawy, bowiem lubię barwny sposób pisania Hugo-Badera, uwielbiam, gdy snuje niesamowite opowieści o mieszkańcach zimnej i nieprzyjaznej części Rosji. I nawet jeśli potem (pod silnym wpływem komentarzy) zaczynam się zastanawiać czy wszystko co opisuje jest faktycznie prawdą, to w momencie, gdy przewracam stronę za stroną w ogóle o tym nie myślę. Daję się porwać lekturze.

"Dzienniki kołymskie" to może rzeczywiście i nie ta klasa co "Biała gorączka", ale chciałabym częściej sięgać po tak krytykowane książki. 

czwartek, 09 lutego 2012, ruda-farbowana

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.ip.netia.com.pl
2012/04/07 10:38:29
Tak tylko trochę poprawie
Opowiadania kołymskie to chyba W Szałamownapisał , a Jacek Hugo-Bader to raczej Dzienniki Kołymskie
-
2012/05/01 16:50:29
No pewnie :) Tak to jest, jak się nie patrzy na okładkę, gdy się pisze o książce :) Dzięki!