Blog > Komentarze do wpisu
Przeczytane: Anne Lamott "Niesforna dusza"

Kto nie pamięta już uczucia buntu i ogólnej beznadziei nastoletniego człowieka, może sobie przypomnieć ten stan dzięki książce Anne Lamott "Niesforna dusza". Luźno cytując jedną z bohaterek, nie są to bynajmniej złote lata, a raczej najtrudniejszy okres w życiu.

Lamott bardzo przekonująco opisuje proces przemiany nastoletniej Rosie z dziecka w młodą kobietę. Ale nie tylko Rosie musi sobie poradzić z dojrzewaniem. Elizabeth, jej nadopiekuńcza i lekko paranoiczna matka również musi zaakceptować fakt, że jej córka zaczyna kroczyć własnymi ścieżkami. Przecięcie pępowiny jest dla Elizabeth wyjątkowo trudne, bo jeszcze nie do końca doszła do siebie po śmierci pierwszego męża, a z obecnym partnerem, mimo wzajemnej miłości, też nie zawsze układa się idealnie. Relacje między matką a córką utrudnia też były alkoholizm Elizabeth.

Cała historia, z licznymi wątkami pobocznymi, napisana jest lekko i z wdziękiem, życie toczy się swoim rytmem, codzienność pokazana bardzo realistycznie przez szczegóły, a szczególną uwagę poświęca się wzajemnym relacjom między bohaterami i ich uczuciom.

"Niesforna dusza" to również gratka dla wielbicieli tenisa: Rosie jest utalentowaną zawodniczką. Mnie akurat tenis nie interesuje wcale, ale sport stanowi tak istotną część życia Rosie, że wszelkie opisy meczów mają wyraźne uzasadnienie.

Jedyny minus wynika z mojego braku zainteresowania wszelkimi uduchowionymi lub symbolicznymi opisami. Na przykład, gdy czytam akapit utrzymany w stylu: "Gdy okrążała samochód, jeszcze raz rzuciła okiem na księżyc. Widać było jego zaćmioną część: tajemniczy rożek trzymał w ramionach brakującą część samego siebie.", natychmiast mam ochotę przejść dalej. Na szczęście nie jest to dominujący trend, autorka twardo stąpa po ziemi.

Reasumując: rewelacyjna książka o trudach młodości i problemach z przystosowaniem się. Szkoda, że nie trafiłam na nią, gdy miałam kilkanaście lat. Inna sprawa, że było to niemożliwe, bo wówczas nie została jeszcze napisana.
Cóż, może w odpowiednim czasie uda mi się podsunąć ją córce.


poniedziałek, 12 marca 2012, ruda-farbowana

Polecane wpisy

Komentarze
chantel111
2012/05/24 20:43:12
jestem właśnie w trakcie czytania...mam mieszane uczucia co do autora - z jednej strony szczery do bólu, z drugiej sam przyznaje, że łatwo go przekręcić na swoją stronę i niektóre rzeczy robi (nie robi) bo mu się to opłaca. Ale do jednego muszę się zgodzić - ma fajne podejście do wychowania córki.