poniedziałek, 25 lipca 2011
Przeczytane: różne

Nie piszę, bo jest lato. Czytam dużo, ale za to mało mam czasu na siedzenie przed komputerem. Więc tylko w skrócie o tym jakie książki brałam ostatnio do ręki. Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam.

Po pierwsze, dla czystej przyjemności, kolejna książka Alexandra McCall Smitha "Moralność dla pięknych dziewcząt". Znowu spotykamy się z mmą Ramotswe, właścicielką Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr 1 w Botswanie, by rozwiązać kryminalną zagadkę. I jak zwykle, mniej tu chodzi o detektywistyczną łamigłówkę, ale o poznanie ludzkich charakterów i zrozumienie ich emocji. Mma Ramotswe musi w tym celu wyjechać z Botswany, a wtedy Mma Makutsi wysuwa się na pierwszy plan i już nie pierwszy raz udowadnia że można na niej polegać w każdej sytuacji. Także wtedy, gdy trzeba zastąpić cierpiącego na depresję pana Matekoni, właściciela warsztatu samochodowego. Jak widać w tej cieniutkiej książce dzieje się naprawdę dużo.
To moja ulubiona seria tego autora.

Henry Gidel "Picasso. Biografia"
Nie sposób się nudzić czytając biografię takiego artysty jak Picasso. Im bardziej poznaję jego twórczość, tym bardziej rozumiem wszelkie zachwyty. Co więcej, twórczość Hiszpana była nierozerwanie związana z jego życiem, liczne kobiety były natchnieniem, a sztuka odzwierciedlała przeżywane emocje - książka to nie tylko opowieść o jego pracy, ale także, a może przede wszystkim, o życiu prywatnym. A wiadomo, że nie ma nic ciekawszego, niż to z kim sypia celebryta ;)

No i ten Paryż międzywojnia! Właśnie z tego powodu przeczytałam kolejną książkę.

Dan Franck "Bohema"
Opowieści z życia artystów zawsze są interesujące, a jeśli opisane żywo i z werwą, przetykane licznymi anegdotami oraz pełne drobiazgów doskonale oddających atmosferę tamtych lat - po prostu musi powstać ciekawa książka. Oczywiście dla tych, których nie nudzi taka tematyka. Mnie nie nudziła, wręcz przeciwnie, bowiem Paryż z początku XX wieku był miejscem niezwykłym i przyciągał artystów jak magnes. To tam rodziły się nowe, rewolucyjne prądy w sztuce, tam tworzył Picasso, Apollinaire, Modigliani, Matisse, Jarry i wielu innych. Warto dowiedzieć się jak żyli, bawili się i tworzyli Ci, których nazwiska na zawsze zapisały się w światowej kulturze.

I jeszcze kryminały, bo urlop to czas oddechu.

Martha Grimes: "Pod Zawianym Kaczorem". Spodobał mi się już sam pomysł, żeby tytuły kryminałów w całej serii pochodziły od absurdalnych nazw pubów i jakiś czas temu z przyjemnością przeczytałam "Pod Huncwotem". Jeśli chodzi o "Pod Zawianym Kaczorem", to intryga mnie nie przekonała, a postaci były rysowane strasznie grubą kreską, ale książka i tak mnie wciągnęła. Nadal wolę Agathę Christie, ale znudzony arystokrata Melrose Plant oraz inspektor Jury wzbudzili moją sympatię. Dlatego przed godziną zaczęłam inną książkę tej autorki, dostępną w wakacyjnym wydaniu z "Polityką" - "Pod przechytrzonym lisem". Zobaczymy, może tym razem będzie lepiej.

Leonie Swann "Triumf owiec"
Poprzednią część "Sprawiedliwość owiec" czytałam z zainteresowaniem, urzeczona pomysłem, by to owce prowadziły własne śledztwo w sprawie morderstwa ich właściciela. Tym razem jednak książka jest przegadana i przekombinowana. Dobrnęłam oczywiście do końca, bo jak tu nie sprawdzić kto zabił i nie było aż tak tragicznie, ale polecać nikomu nie będę.

Tagi