sobota, 22 maja 2010
Dziecko brudne

Nigdy nie miałam jakiejś szczególnej potrzeby ubierania moich dzieci w wymyślne fatałaszki. Owszem, lubię, gdy wyglądają ładnie, ale zawsze dbam przede wszystkim o to, by było im wygodnie.

Przyznam jednak, że widok mojej córki w spódnicy w kwiatki i kapeluszu faktycznie sprawia mi niezwykłą przyjemność.

O dziwo, jeszcze bardziej podoba mi się, gdy na niegdyś białych rajstopkach pojawiają się czarne plamy spowodowane kontaktem z podłożem, a spódnica wygląda jakby ktoś nią ścierał kurze.

Dziecko brudne to naprawdę dziecko szczęśliwe.

Tagi