środa, 01 grudnia 2010
Lubimy wiadomości


Czytałam kiedyś wywiad Gabrielą Kownacką. Naturalnie nie mam już pojęcia, jakie padły w nim pytania, ale doskonale pamiętam wrażenie, że mam do czynienia z niezwykle ciepłą i serdeczną osoba.
I jeśli to prawda, że charakter jest wypisany na twarzy, to w przypadku tej aktorki można mówić tylko o prawdziwie pięknym wnętrzu.

Można było.
Czas przeszły.

A na którymś z portali, pod artykułem o śmierci Gabrieli Kownackiej, tysiąc osób "lubi to" na facebooku.

Znak naszych czasów.

22:17, ruda-farbowana , z prasy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010
Kolos ze Świebodzina

Dzisiaj w Gazecie Wyborczej przeczytałam o ukończeniu pomnika Chrystusa. Po pięciu latach budowy Świebodzin może pochwalić się swoją wersją słynnego kolosa z Rio de Janeiro, tylko większą, bowiem gigantyczny posąg ma o 3 metry więcej niż pierwowzór. "Sama postać Jezusa mierzy 33 metry, dokładnie tyle, ile Chrystus miał lat, gdy umarł na krzyżu" - mówi pomysłodawca ks. Sylwester Zawadzki.

Tyle faktów.

Jestem przede wszystkim zniesmaczona. Ksiądz Zawadzki opowiada reporterowi Gazety co następuje "Wybudowanie pomnika było dla mnie powołaniem. Chrystus objawił mi się i powiedział, żebym to zrobił."
Jak się okazuje istota grzechu pychy jest dla wielu zupełnie niezrozumiała. Czy budowanie olbrzymich pomników gdzieś na końcu świata ma jakikolwiek sens? (wybaczcie mieszkańcy Świebodzina, nic do Was nie mam, ale do tej pory nazwa tego miasta zaledwie obiła mi się o uszy, ale przecież Wy pewnie też nie wiecie gdzie jest Orneta albo Dobre Miasto)
Nie wiem skąd bierze się ta gigantomania. W dodatku w tym (i wielu innych przypadkach) nie wnosi nic nowego do kultury. Wtórność projektu sprawia wrażenie, że powstał wyłącznie z potrzeby chorej rywalizacji.

Owszem, natura człowieka zawsze każe mu się w jakiś sposób wyróżnić, ot, taki "bałwan Herostrates" (to określenie Haska), który podpalił Artemizjon - on naprawdę chciał zaistnieć za wszelką cenę. Zastanawiam się jednak jakim cudem objawienie (a może: przywidzenie? budowanie takich pomników nie wydaje mi się zgodne z duchem Nowego Testamentu) jednego człowieka mogło stać się przyczyną pięcioletniej budowy za grube pieniądze.

Przypomina mi się pierwsza część Shreka i niziutki Lord Farquaad mieszkający w olbrzymim zamku. Mania wielkości i kompleksy - często najprostsze wyjaśnienia są najlepsze.

Update:

Burmistrz Świebodzina przemówił. Oto jego słowa: "Skoro cały Egipt, tysiące sklepikarzy, hotelarzy żyje z piramid, dlaczego u nas nie mogłoby być podobnie?"

 

poniedziałek, 07 czerwca 2010
Beatyfikacja

Bardzo polecam piękne wspomnienia Danuty Szaflarskiej o ks. Jerzym Popiełuszce w ostatniej Polityce.

Zacytuję tylko dwa fragmenty.

"O spowiedzi u księdza Jerzego opowiedziała mi kiedyś znajoma. W jego mieszkaniu było akurat wiele osób. By móc przyjąć spowiedź, wyszedł więc z nią na podwórze. Po krótkiej chwili przerwał potok jej słów i oznajmił: – Ty mnie nie nudź! Powiedz tylko jedno: czy nienawidzisz? – Tak – przyznała. – To nie mogę dać ci rozgrzeszenia – skwitował."

"Obawiam się, że na obrazach zrobią teraz z niego taką świątobliwą postać. A ja myślę o nim: – Oho, czarna kawa! I uśmiechnięty Jerzy..."

wtorek, 01 czerwca 2010
Z transparentem marsz!

Dorośli wykorzystują dzieci w przeróżny sposób, wyobraźnia niestety nie zna tu granic. Głupota również.
Czasami pod płaszczykiem walki o moralność wmanipulowuje się dzieci w konflikty, które nie powinny być ich udziałem.
Tak właśnie stało się w Rzeszowie, gdzie małoletni maszerowali z transparentami głoszącymi hasła przeciwko in-vitro i aborcji.
A to wszystko w ramach niegroźnego rodzinnego pikniku.

14:53, ruda-farbowana , z prasy
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 maja 2010
Przeczytane: artykuł w GW

Dziś cytat z rozmowy profesora Huberta Orłowskiego z Michałem Kokotem w GW. Tu proszę kliknąć po więcej, bo warto.


Nie mam nic do dodania, prof. Orłowski doskonale oddaje moje zdanie na temat naszego narodu, który najchętniej żyłby od katastrofy do katastrofy doskonaląc się w wykonywaniu patetycznych gestów, zamiast po prostu wziąć się do roboty. Zdanie "Dziś natomiast należy pracować na rzecz kraju, cieszyć się życiem, rodziną." powinno wisieć nad łóżkiem każdego, kto chce się uważać za prawdziwego Polaka.



Jednoczymy się w przypadku klęsk, bo zbudowaliśmy narodowy mit oparty na martyrologii historycznej. To błąd?

- Tak, i to strategiczny. Weźmy Muzeum Powstania Warszawskiego. Oczywiście należy pokazać bohaterstwo ludzi, którzy w Powstaniu walczyli, ale tam powinna być też izba, w której będą stawiane pytania, czy to Powstanie było sensowne. Wojsko jest po to, by bronić bezbronnych, a w Powstaniu na wyrżnięcie został skazany lud Warszawy. Zginęło około tysiąca żołnierzy Wehrmachtu, blisko 15-20 tys. powstańców i 150 tys. mieszkańców. Czy po to się wywołuje powstanie? "No tak, ale gdyby nie to Powstanie, nie byłoby martyrologii" - mówi się. Jeśli ktoś uważa, że należy na "krwi" budować mit, to niech osobiście da tego przykład.

Gdy miałem siedem lat, zginął mój ojciec i stryj. Jedna trzecia mojej rodziny zginęła w II wojnie i nigdy nie chciałbym, by na bezsensowną rzeź poszedł mój syn lub wnuki. Dla ojczyzny należy pracować, a nie ginąć i walczyć. Nie radzę sobie intelektualnie z heroiczno-martyrologicznym syndromem romantycznym. Skoro niegdyś nie było suwerennego państwa polskiego, to być może należało się tym syndromem kierować. Dziś natomiast należy pracować na rzecz kraju, cieszyć się życiem, rodziną.

Część polityków głosi hasło, że aborcja jest złem, bo życie nienarodzone jest przecież bezcenne. Zarazem jednak nie widzą niczego złego w tym, by rzucić wiele tysięcy na rzeź. Przecież to głęboka sprzeczność.

Tagi